Artykuł sponsorowany

Jak rozpoznać procesy gotowe do automatyzacji, zanim ruszy projekt wdrożenia

Jak rozpoznać procesy gotowe do automatyzacji, zanim ruszy projekt wdrożenia

Automatyzacja procesów produkcyjnych przynosi wymierne zyski finansowe i operacyjne, ale wymaga ingerencji w odpowiednio przygotowane środowisko. Decyzja o wdrożeniu robota przemysłowego lub dedykowanego układu mechanicznego wymaga uprzedniej analizy twardych wskaźników prosto z hali produkcyjnej. Inwestycja ma uzasadnienie techniczne i ekonomiczne wyłącznie tam, gdzie proces jest z natury powtarzalny, stabilny oraz mierzalny w czasie rzeczywistym. Wszelkie próby zrobotyzowania stanowisk charakteryzujących się chaosem operacyjnym, brakiem standardów czy losowymi przerwami w dostawach komponentów prowadzą do technicznej frustracji. Takie działania ostatecznie przynoszą znacznie wyższe koszty utrzymania ruchu niż zakładane oszczędności ze skrócenia czasu cyklu.

Weryfikacja gotowości technologicznej przed wdrożeniem

Proces zdatny do zautomatyzowania wyróżnia się stałym wolumenem produkcji, niską zmiennością parametrów detali oraz całkowicie jednoznacznymi regułami wykonania każdej operacji. Przy spełnieniu tych warunków zastąpienie pracy ręcznej układem kinematycznym radykalnie skraca czas cyklu i redukuje ryzyko błędów jakościowych. Warunkiem koniecznym do osiągnięcia tego stanu pozostaje nienaganna powtarzalność dostarczanego surowca wejściowego.

Częste wyłamania ze standardu technologicznego potrafią zniweczyć opłacalność najbardziej innowacyjnej koncepcji inżynierskiej. Każdy wyjątek w procesie wymusza zaprogramowanie dodatkowej logiki sterowania lub manualną ingerencję operatora. Konieczność ciągłego poprawiania pozycji krzywych detali lub ręcznego regulowania podajnika komplikuje architekturę całego systemu. W efekcie projektowany okres zwrotu z inwestycji drastycznie się wydłuża.

Długotrwałe przezbrojenia wymagające ręcznej kalibracji skłaniają inżynierów do projektowania stanowisk półautomatycznych zamiast w pełni autonomicznych cel. W takich układach rutynowe i ciężkie fizycznie czynności wykonuje układ mechaniczny, ale kluczowe decyzje kontrolne pozostają w rękach pracownika. Zrobotyzowane gniazdo produkcyjne pozbawione ingerencji ludzkiej sprawdza się przy maksymalnie wyśrubowanych parametrach technicznych. Dotyczy to operacji wymagających mikrometrycznej precyzji pozycjonowania detalu i zachowania nieprzerwanej ciągłości przez całą zmianę pracowniczą.

Zakład produkcyjny przed audytem technologicznym musi zgromadzić obszerne dane historyczne z działającej linii. Należy szczegółowo zweryfikować rzeczywisty czas cyklu, odsetek braków jakościowych oraz dokładną częstotliwość i przyczyny mikrozatrzymań. Zestawienie tych informacji pozwala wyliczyć wskaźnik efektywności wyposażenia (OEE) i obiektywnie wycenić potencjał zysków, jakie przyniesie automatyzacja maszyn przemysłowych.

Uwarunkowania przestrzenne i surowe rygory branżowe

Analiza przedwdrożeniowa wymaga rzetelnego zbadania fizycznych ograniczeń samej hali produkcyjnej. Skrupulatna ocena ergonomii stanowisk oraz dostępnej przestrzeni operacyjnej to absolutny fundament przed rozpoczęciem projektowania maszyn. Konstruktorzy uwzględniają strefy bezpieczeństwa, maksymalny zasięg ramienia robota, okoliczne drogi transportowe oraz swobodę ruchu dla serwisantów. Gęsto zabudowana infrastruktura zakładu wymusza modyfikację koncepcji przestrzennej. Inżynierowie projektują w takich miejscach kompaktowe komory zamiast rozbudowanych i długich transporterów rolkowych.

Wymagania normatywne właściwe dla konkretnego sektora gospodarki determinują ostateczną architekturę nowoczesnych układów automatyki. W zakładach przetwórstwa spożywczego priorytetem jest utrzymanie sterylności i łatwość mycia ciśnieniowego całego wyposażenia. Projektanci stosują w takich środowiskach wyłącznie atestowaną stal nierdzewną, gładkie uszczelnienia i eliminują wszelkie szczeliny gromadzące zanieczyszczenia organiczne.

Sektor farmaceutyczny podlega z kolei niezwykle rygorystycznym wymogom bezpieczeństwa pacjentów. Najważniejszym parametrem staje się w tej branży absolutna identyfikowalność każdej wyprodukowanej partii materiału (traceability). Taki standard wymusza głęboką integrację urządzeń pakujących z zaawansowanymi systemami wizyjnymi. Inteligentne algorytmy weryfikują poprawność etykiet oraz kompletność blistrów z prędkością nieosiągalną dla oka człowieka, natychmiast odrzucając wadliwy produkt.

Fabryki motoryzacyjne stawiają przed wykonawcami linii zupełnie inne wyzwania inżynieryjne. Inżynierowie procesowi kładą ogromny nacisk na wyśrubowane tempo, minimalizację taktu produkcyjnego oraz stuprocentową niezawodność parku maszynowego. Zatrzymanie głównej taśmy montażowej w fabryce automotive generuje natychmiastowe straty finansowe liczone w tysiącach euro. Budowa maszyn do takich zastosowań skupia się na ponadprzeciętnej trwałości ciężkich podzespołów mechanicznych. Gwarantuje to, że nowy układ kinematyczny realizuje operacje szybciej i stabilniej niż dotychczasowe procesy manualne.

Fundament udanego wdrożenia nowej technologii

Każda decyzja o modyfikacji funkcjonującej linii wytwórczej powinna opierać się na chłodnej kalkulacji ryzyka technologicznego. Inwestor musi rzetelnie zweryfikować twarde dane historyczne oraz dowiedzioną powtarzalność analizowanego procesu. Opieranie wielomilionowej strategii na samej intuicji kierownictwa prowadzi do niebezpiecznego przewymiarowania instalacji. Skutkuje to najczęściej zakupem skomplikowanego sprzętu, który nie usuwa rzeczywistego wąskiego gardła całego zakładu.

Skrupulatne zbieranie obiektywnych wskaźników i szczegółowa weryfikacja gotowości operacyjnej pozwala uniknąć nietrafionych wydatków. Rzetelne zaplanowanie inwestycji gwarantuje osiągnięcie precyzyjnie określonych celów biznesowych przedsiębiorstwa w zaplanowanym czasie. Tylko prawidłowo wdrożone urządzenia faktycznie odciążają kadrę, zwiększają przepustowość zakładu i budują długoterminową przewagę rynkową na bardzo konkurencyjnym rynku przemysłowym.